Jak wiele razy słyszałaś w swoim życiu, że masz nie przesadzać, nie płakać, nie czuć? A może jako dziecko nie miałaś przestrzeni, by ktoś zaopiekował się Twoimi emocjami? Rodzice nie potrafili poradzić sobie ze sobą i ze swoimi emocjami, a przy okazji jeszcze Tobie się obrywało?
Tłumienie emocji i ich wypieranie prowadzi do tego, że tracimy kontakt ze sobą. Pojawiają się napięcia w ciele i choroby. Ciało, które żyło tak przez lata, w końcu mówi: stop. To, czego nie wyraziłaś słowami, wraca w objawach ciała.
Dlatego teraz nie umiesz się rozluźnić, nawet gdy wokół jest bezpiecznie. Twoje ciało nosi twardy pancerz, którego nie umiesz zdjąć. Kiedyś musiałaś go założyć, by się chronić, a teraz utrudnia Ci pełne przeżywanie życia.
Za długo nosisz w sobie to, co potrzebuje uwolnienia. Te emocje trzymają Cię w przeszłości i nie pozwalają pójść naprzód.
Większość moich klientek ma za sobą lata klasycznej psychoterapii. To naprawdę świadome kobiety, które wiedzą, co skąd się wzięło, rozumieją swoje schematy i mechanizmy, które je ukształtowały. Mimo tego nadal czują, że stoją w miejscu albo doszły do punktu, w którym wiedzą, że problem leży głębiej.
Dlatego pracuję bezpośrednio z podświadomością i to z niej uwalniam zablokowane emocje. Docieram do źródła problemu, zamiast zatrzymywać się jedynie na powierzchni. Często słyszę, że uwalnianie emocji było przełomem — brakującym elementem układanki, który w końcu trafił na miejsce.
Bo świadomie możesz pragnąć zdrowego związku, a mimo to wciąż przyciągać ten sam typ partnerów. Możesz zacząć stawiać granice, ale jeśli w podświadomości odrzucenie nadal kojarzy Ci się z zagrożeniem, to nic z tego.